| Recenzja filmu 'Shrek Forever' | ||||
|
|
Brzmi poważnie i posępnie? I słusznie. Najnowsza produkcja Dream Works to najbardziej sensacyjna i mroczna z dotychczasowych propozycji o Shreku. Czekają nas pościgi, czarna magia, wybuchy, walki ogrów z czarownicami i - dla kontrastu - trochę tańca. Ponadto mamy nieco przygnębiający psychologiczny obraz "mężczyzny" przechodzącego kryzys wieku średniego, no i faustowskie motyw. Związane z tym liczne niuanse i paralele z rzeczywistością zdecydowanie bardziej docenią dorośli. Dla maluchów pozostają w zasadzie znane już doskonale baśniowe mądrości o wadze przyjaźni i miłości oraz docenianiu tego, co się ma. Paradoksalnie najsłabszą stroną "Shrek Forever" jest humor. Owszem, pojawiają się tradycyjne już popkulturowe odniesienia i puszczanie oka do dojrzałego widza, ale jest tego tyle, co Kot (w butach) napłakał. Za to całkiem zgrabnie prowadzona jest narracja. Fabuła naprawdę wciąga, oto bowiem Shrek musi ponownie rozkochać w sobie żonę, co nie byłoby może aż tak trudne, gdyby nie fakt, że Fiona jest w zasadzie niższą, grubszą i bardziej zieloną wersją wojowniczki Xeny stojącą na czele La Résistance i nie w głowie jej romanse czy "czekoladki" od przystojniaków. "Shrek Forever" nie ma tego uroku co poprzednie części (szczególnie pierwsza i druga), jest też zdecydowanie mniej zabawny, ale trzyma w napięciu, a Osioł wraz Kotem w butach po raz kolejny okazują się mistrzami dialogów. Acha, i dzięki filmowi można wysłuchać "Sure Shot" Beastie Boys w wersji na... flet. Mimo wszystko, łza się więc w oku kręci, że Shrek już nie wróci.
|



Shrek Forever" wieńczy serię o nieokrzesanym stworze, jego ukochanej Fionie, rozbrajającym Ośle i czarującym Kocie w butach. Od razu zdradzę, że twórcy nie żegnają się w wielkim stylu, ale jednak szkoda, że to już koniec.